Luty 23, 2015
Drukuj

Czego boi się PSL?

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2015-02-22 163016„Ziemia jest wielkim dobrem narodowym, ona więc musi być nie tylko opieką otoczona ale i w naszych rękach utrzymana […]. Stała się ona przedmiotem handlu, jak każdy inny towar, leżący u przekupki na straganie. A przecież hasło: Ile ziemi tyle Ojczyzny- nie jest wcale czczym słowem. Jednostki robią na niej interesy, społeczeństwo i naród coraz więcej tracą. Jeżeli ziemia jest tym narodowym dobrem, jeżeli tyle ma być Ojczyzny ile ziemi, to trzeba stwierdzić ze smutkiem, że źle się dzieje z naszą ojczyzną”.

Przytoczone wyżej słowa pochodzą z wystąpienia Wincentego Witosa wygłoszonego w dniu 31 października 1908r. w Sejmie Galicyjskim we Lwowie. Niestety obecnie słowa te są znowu bardzo aktualne.

A jak w tej ważnej dla narodu kwestii zachowują się ci, którzy jeszcze niedawno, aby się uwiarygodnić, chętnie wyciągali ręce do spuścizny po W. Witosie?

W sprawie sprzedaży polskiej ziemi politycy PSL zachowują się jak lis przyłapany w kurniku, zamiast posypać głowę popiołem i przystąpić do naprawiania popełnionych błędów, wściekle atakują.

Prym wiedzie minister rolnictwa M. Sawicki, który nie zważając na wysiłek mediów głównego nurtu w utkaniu kurtyny dezinformacji na temat rolniczych protestów i wykreowaniu Sławomira Izdebskiego na ich lidera, bez wahania, brutalnie niszczy tę misterną robotę i wskazuje prawdziwy powód powstania „zielonego miasteczka” pod Urzędem Rady Ministrów oraz rzeczywistego lidera protestu.

Minister Sawicki ma rację – głównym, choć nie jedynym powodem protestu pod URM-em jest prowadzona przez Agencję Nieruchomości Rolnych masowa wyprzedaż ziemi z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Ma również rację twierdząc, że faktycznym organizatorem „zielonego miasteczka” jest NSZZ RI „Solidarność”, rolnicy z woj. zachodniopomorskiego są jego ważnym elementem organizacyjnym, a prawdziwym przywódcą protestu jest Edward Kosmal.

Doprawdy trudno zrozumieć, skąd ta furia ?

Nie wydaje się aby jej powodem było ostentacyjne obnażenie prawdziwego oblicza, tych którzy tak chętnie nazywają się ludowcami, a interesu wsi nie reprezentują. Przecież i tak nikt trzeźwo myślący nie potraktował poważnie przemiany ZSL w PSL. Prawdziwa przemiana wymagałaby nie tylko zmiany szyldu, ale również filozofii myślenia i działania, a na to przywódcy ZSL nie mieli i nie mają ochoty. Ci którzy chcieli prawdziwej przemiany zostali z tej partii wypchnięci.

Wiele wskazuje na to, że powodem ich furii jest solidarność. Nie ta pisana dużą literą nazwa związku, ale ta zwykła międzyludzka polegająca na wzajemnym dźwiganiu ciężarów i trosce o dobro wspólne. Jest ona przeciwieństwem i zagraża budowanemu przez tę partię układowi klientelistycznemu. Stąd nienawiść do Edwarda Kosmala i innych członków Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, którzy zamiast grzecznie, nie pytając o nic zabiegać o profity dzielone przez władzę, działania tej władzy kwestionują i torpedują. Na dodatek często oni i ich rodziny płacą za tą działalność wymierną i wysoką cenę. Taka postawa w systemie wartości przywódców PSL (co raz trudniej przychodzi nam używanie tej nazwy) po prostu się nie mieści.

Minister rolnictwa z mocy ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa pełni nadzór nad Agencją Nieruchomości Rolnych.

Przeprowadzona przez NIK kontrola sprzedaży nieruchomości rolnych Zasobu Własności Rolnych Skarbu Państwa przez Oddziały Terenowe ANR w Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu obejmująca lata 2011-2013 (do 30.04), wykazała między innymi:

1. Nierzetelną realizację jednego z podstawowych zadań ustawowych dotyczącego poprawy struktury obszarowej gospodarstw rolnych.
2. Brak przeciwdziałania występowaniu nadmiernej koncentracji nieruchomości na prywatnoprawnym (wtórnym) rynku obrotu. W latach 2011- 2012, po nieskorzystaniu przez Oddział w Szczecinie ze swoich uprawnień – 2,3% ( 12 z 509) nabywców wykupiło aż 33,7% (9.835ha) powierzchni nieruchomości oferowanych w województwie zachodniopomorskim na rynku wtórnym.
3. Oddział Terenowy ANR w Szczecinie sprzedał 51,40 tys. ha gruntów. W tym samym okresie Oddział otrzymał od notariuszy wstępne umowy przeniesienia własności, dotyczące 29,15 tys. ha. Średnia cena sprzedanych przez ANR gruntów, to 17,263 zł/ha, a średnia cena w obrocie wtórnym 30,517 zł/ha. Warto przypomnieć, że jednym z celów wprowadzenia moratorium było zapobieżenia spekulacyjnym działaniom na rynku ziemi rolniczej.
4. System kwalifikacji do udziału w przetargu ograniczonym nie wyklucza osób, które spełniając kryteria uczestnictwa, kupują nieruchomości rolne w innym celu niż na powiększenie własnego gospodarstwa rodzinnego.
5. Agencja dopuszczała do przetargów m.in. rolników, którzy zakupione wcześniej nieruchomości Zasobu wydzierżawili lub wnieśli do spółek.
6. Obowiązujące regulacje prawne są niewystarczające dla ewidencjonowania przez Ministra Spraw Wewnętrznych transakcji nabywania przez cudzoziemców udziałów w spółach będących właścicielami nieruchomości rolnych.
NIK przedstawia również kilka sposobów nabywania przez osoby nieuprawnione praw do nieruchomości rolnych Zasobu zbywanych w przetargach ograniczonych.

Oto jeden z nich:
• Nabycie nieruchomości rolnych Zasobu przez uprawnionego nabywcę,
• Założenie przez nabywcę spółki z o.o. i po rezygnacji Agencji z prawa nabycia lub umownego prawa odkupu, wniesienie do spółki aportem zakupionej nieruchomości Zasobu,
• Sprzedaż udziałów w spółce osobie niespełniającej warunków przetargu ograniczonego.

Przed jednym z sądów w woj. zachodniopomorskim toczy się proces przeciw Barbarze Z., która ziemię zakupioną w przetargach ograniczonych wnosiła do spółek z kapitałem obcym w których posiadała udziały. Na jej działalność uwagę zwrócili protestujący w Szczecinie rolnicy.

Rzeczywistość z którą czynnie walczymy od trzech lat doskonale opisał redaktor Tomasz Molga w artykule pt. „Rzucę ziemię, skąd mój ród. Polscy rolnicy bez wahania wyprzedają ziemię zagranicznym inwestorom”, który ukazał się w naTemat.pl w dniu 17.02.2015 r. (zobacz)

Artykuł ten szczególnie polecamy ministrowi M. Sawickiemu, warto czasami zapoznać się z efektami swojej pracy, choć w tym przypadku raczej trudno liczyć na głęboką refleksję.

Mimo wszystko życzymy panu ministrowi chociaż takiej refleksji jaka stała się udziałem Juliana Sierpińskiego prezesa Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, który jeszcze w piśmie z dnia 17 stycznia 2014 r. pisał: cyt. „Proszę nam wskazać choćby jeden hektar ziemi, który od momentu podpisania ubiegłorocznego porozumienia (dop. 11.01. 2013 r.), trafił w ręce obcokrajowca.” Jednak już w nr.11/2014r miesięcznika „Top agrar” stwierdził: cyt. „…Inwestorzy ziemscy zmienili taktykę i na „słupa” wybierają modelowych wprost rolników. Ich zagrody mają 10-45 ha, niewielką odległość od kupowanej działki, minimalną ilość nabytych wcześniej gruntów od ANR. Wygrywają przetargi i ziemię przekazują mocodawcom.”

Miejmy więc nadzieję, że i w przypadku pana ministra M. Sawickiego sytuacja nie jest beznadziejna, oby tylko opamiętanie przyszło w porę.

A swoją drogą czy to poważne aby w świetle przytoczonych wyżej danych, minister który sprawuje nadzór nad działalnością Agencji, drwił z przywódcy protestu, że ciągle ściga „słupy” i żadnego nie złapał?

Jan Białkowski
NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego

23.02.2015 r.

Foto. Twitter M. Sawicki (22.02.2015 r.)