Styczeń 21, 2013
Drukuj

GMO, czyli droga donikąd

Celem tego artykułu jest przybliżenie faktów, które są ukrywane lub podawane skrótowo i niejasno. Tymczasem chodzi o kluczowe dla wszystkich sprawy: niezależność żywieniową i ekonomiczną, nasze zdrowie, stan środowiska naturalnego.

Co to jest GMO?

GMO to Genetycznie zModyfikowany Organizm (organizm transgeniczny). Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać: „…Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych…”.

Innymi słowy, genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami, np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne. Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny, np. pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii.

Niespełnione obietnice – zagrożenia GMO

Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawia się komercyjnie dopiero od 19 lat. 70% światowej produkcji roślin GM odbywa się w USA i Kanadzie, 20% w Argentynie, 5% w Brazylii, 4% w Chinach. W 27 krajach UE uprawy te reprezentują zaledwie 0,2% powierzchni gruntów rolnych.

Wprowadzeniu roślin GM na rynek towarzyszyły kampanie wielkich korporacji, obiecujące:
• uzyskanie wyższych plonów
• mniejsze zużycie herbicydów
• rozwiązanie problemu głodu na świecie
• możliwość zachowania czystości naturalnych nasion

Po 19 latach komercyjnych upraw i niezależnych doświadczeń prawda okazuje się być inna. Uprawy genetycznie modyfikowane znacząco przyczyniły się do zwiększonego stosowania środków chemicznych, nie dają większych plonów, nie chronią przed szkodnikami i chwastami, a także przyczyniły się do pogłębiania głodu na świecie. Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje najgorsze skutki, jak wyjałowienia gleby, niskie plony, stałe zagrożenia chorobami. Warto pamiętać, że miliony tradycyjnych rolników zachowuje swoje nasiona lub wymienia je z sąsiadami. To jest ich podstawowe prawo. Odebranie im tego prawa poprzez patentowanie nasion czy roślin to niszczenie podstaw ich bytu.

Rzeczywisty problem głodu nie tkwi w braku żywności; na świecie produkuje się ją w wystarczającej ilości! Głód jest wynikiem niewłaściwej polityki rolnej i niewłaściwej dystrybucji żywności. „Technologia genetyczna niszczy związki rolniczej agrokultury. Jeżeli dopuścimy do dalszego szerzenia się technologii agrogenetycznej, bieda i głód będą się zwiększać” – mówi dr Vandana Shiva z Indii. Jedynymi beneficjentami z wprowadzania GMO są ponadnarodowe korporacje!

Dr Charles Benbrook z USA, jeden z bardziej znanych niezależnych ekspertów ds. rolnictwa, podaje, że GMO raz wprowadzone do środowiska nie mogą być z niego usunięte i kontrolowane. W wyniku wprowadzenia do upraw genetycznie modyfikowanych ziaren, amerykańscy farmerzy stracili miliardy dolarów z eksportu. W południowo-wschodnim rejonie Ameryki, gdzie niemal całkowicie przesunięto uprawę soi i bawełny w kierunku ich genetycznie zmodyfikowanych odpowiedników, rolnictwo jest niemal na skraju załamania. Rekordy bije liczba wykorzystywanych środków ochrony roślin i przez to zyskowność farm gwałtownie spada [GM Watch, 2005].

Rolnicy, którzy kupują ziarno GM, uzależniają się od chemicznych korporacji, ziarna są patentowane i trzeba je kupować co roku od producenta (nie wolno wysiewać zebranych ziaren). Percy Schmeiser, kanadyjski rolnik, którego pola rzepakowe zostały zapylone rzepakiem GM uprawianym na sąsiednich polach, został zrujnowany przez Monsanto, biotechnologicznego giganta, który oskarżył go o przywłaszczenie „intelektualnej własności”. „Od lat używam własnych nasion. Teraz mówi mi się, że nie wolno mi tego robić, jeżeli mój sąsiad wysiewa zmienione genetycznie ziarno. Materiał GM przenika na moje pola w drodze zapylenia i zawiania podczas żniw i ja muszę jeszcze za ten brud płacić tantiemy licencyjne” – powiedział Percy dla BBC w 2003 roku.

Stwierdzono, że na dużą skalę dochodzi do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone przez wiatr, owady i ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Badania w Central Science Laboratory (Anglia) potwierdziły, że pyłki rzepaku mogą być roznoszone na odległość 26 km. Natomiast badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Reading (Anglia) wykazały, że rzepak oleisty GM krzyżuje się w drodze zapylenia z dziko rosnącymi gatunkami kapustowatych brassicaceae (kalarepa, rzepa, buraki pastewne, rzodkiew) tworząc superchwasty [Tom Clarke, Nature, 2003].

Zagrożenia dla rolników, środowiska i lokalnej ekonomii

Genetycznie zmodyfikowane nasiona, rośliny i inne organizmy są patentowane, co zwiększa kontrolę ponadnarodowych korporacji nad rolnikami oraz produkcją i konsumpcją żywności. Rolnicy stosujący uprawy GM muszą płacić opłaty tantiemowe oraz są pociągani do odpowiedzialności za problemy (np. za zanieczyszczanie upraw) związane z tymi uprawami. Wartość ich gruntów ornych spada ze względu na zanieczyszczenie przez GMO, które pozostaje w glebie kilkanaście lat. Rolnik z Dakoty (USA), Tom Wiley, mówi: „Rolnicy są oskarżeni o użycie GMO, które znalazło się na ich polach w wyniku zapylenia. Rolnicy nie chcą tych nasion”. Ken Ralph z Tennessee spędził 4 miesiące w więzieniu i zapłacił 1,8 mln dolarów kary za ponowne użycie nasion soi-GM [CFS, 2004]. Korporacje przejmują dalszą kontrolę nad reprodukcją nasion. Obecnie 10 największych firm produkujących nasiona opanowało 73% rynku światowego.

Kolejny problem stanowią superchwasty. „Odporny na herbicydy szczep przymiotna kanadyjskiego (ang. horseweed) rozprzestrzenił się dotychczas w 10 stanach USA. Rolnicy nie mogą sobie z nim dać rady, nawet jeśli stosują trzykrotnie bardziej stężone dawki herbicydów w dwukrotnie większych dawkach niż zalecane. Superchwasty osiągają ponad 3 metry wysokości, rosną szybko, a jedna roślina wytwarza ponad 200 tysięcy wiatrosiewnych nasion” [Juliana Barbassa, ENN, 2005].

Badacze z Narodowego Uniwersytetu w Formosie (Argentyna) przedstawili raport stwierdzający, że tysiące farmerów uprawiających genetycznie modyfikowaną soję zostało zmuszonych do użycia mocnych dawek chemii przeciw odpornym chwastom. Trucizna została przewiana do sąsiednich gospodarstw. Lokalni rolnicy przedstawiają szokujące raporty: „Obudziliśmy się w spustoszonej scenerii. Prawie wszystkie nasze zbiory były bardzo zniszczone. Przez następne kilka dni i tygodni kurczaki i świnie umierały, a krowy i kozy rodziły umarłe lub zdeformowane młode. W dalszych miesiącach okoliczne drzewa bananowe wyrosły zdeformowane i skarłowaciałe, i nie rodziły owoców” [Sue Branford, New Scientist, 2004].

Transgeniczne rośliny z genami bakterii Bt wytwarzają truciznę zabijającą szkodniki. Trucizna ta jest jednak szkodliwa również dla owadów pożytecznych.

Konsumenci (70-80%) z całej Europy reagują silnym sprzeciwem wobec GMO. Mimo tego ponadnarodowe korporacje, USA, WTO, UE i część władz krajowych wpychają GMO na stoły i pola. Sondaż opinii publicznej przeprowadzony we wszystkich 25 krajach UE na grupie 25000 osób przez Eurobarometr potwierdza niechęć społeczeństwa do żywności GM. Wynika z niego, że trzy czwarte osób jest przeciwne eksperymentowaniu z genami przy produkcji żywności. Uważają oni, że genetycznie zmodyfikowana żywność jest niepotrzebna, moralnie nie do zaakceptowania i stanowi zbyt duże zagrożenie dla społeczeństwa.

Zagrożenia zdrowia i wartości etycznych

Nigdy wcześniej genetycznie zmodyfikowane organizmy nie były częścią ludzkiej diety. Nie zbadano, czy są one bezpieczne.

Karmienie szczurów kukurydzą zmodyfikowaną genetycznie wywołało dramatyczne efekty, m.in. podwyższoną liczbę białych krwinek w przypadku samców, zmniejszoną liczbę nierozwiniętych czerwonych krwinek oraz znaczący wzrost poziomu cukru we krwi u samic, częstsze występowanie zaburzeń pracy nerek u samców (np. zapalenia), bezpłodność oraz zanczny wzrost zachorowań na raka.

80% macior karmionych paszą z GMO miało problemy z płodnością. W październiku 2000 r. Jerry Rosman (red.: rolnik i technik żywieniowy ze stanu Iowa, USA) rozpoczął karmienie swoich 200 macior paszą zrobioną z kukurydzy GM, którą uprawiał w swoim gospodarstwie. Obecnie ROSMAN wierzy, że ta decyzja kosztowała go milion dolarów, utratę macior i stada krów i być może utratę całego gospodarstwa.(…) 80% jego macior miało problemy z płodnością – maciory się nie prosiły. [The Defender, wiosna 2006].

Aby przekonać obywateli do upraw GMO politycy uknuli definicję koegzystencji = współistnienia = sąsiedztwa roślin GMO z uprawami tradycyjnymi, twierdząc, że gdy zachowa się odpowiednią odległość, to można bezpiecznie prowadzić te dwa rodzaje upraw. Koegzystencja to tylko polityczne hasła, które mają być rozumiane jako możliwość prowadzenia upraw bez GMO obok upraw zmodyfikowanych genetycznie bez ryzyka zanieczyszczenia tych pierwszych. W praktyce współistnienie roślin genetycznie zmodyfikowanych z roślinami naturalnymi nie jest możliwe.

Ustawy i akty regulujące tzw. współistnienie roślin GM i roślin tradycyjnych, polegające np. na wprowadzaniu zapór zasiewowych i odległości między uprawami, nie sprawdzają się i nie gwarantują czystości ziarna. Na przykład w USA, po 19 latach stosowania roślin GM zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80-100%, pomimo iż obiecywano rolnikom, że nie będzie większe niż 1% [EkoConnect, 2005].

Aby zobrazować, jak szybko postępuje zanieczyszczenie upraw tradycyjnych przez uprawy GM rozważmy przykład. Wysiewamy 600 000 ziaren. Gdyby zanieczyszczenie przez GMO wynosiło 0,5% (proponowana przez UE dopuszczalna granica, kiedy producent nie musiałby o tym informować), to z 3000 ziaren wykiełkują na polu transgeniczne rośliny i rolnik nie będzie o tym wiedział!
Zakazy upraw GMO i Strefy wolne od GMO

W Unii Europejskiej dopuszczono dwie uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin: kukurydzę MON810 i ziemniak Amflora. Oficjalne zakazy na uprawę kukurydzy MON810 wprowadziło już dziewięć krajów UE: Grecja, Węgry, Austria, Luksemburg, Niemcy, Francja, Włochy, Szwajcaria, Bułgaria. Zobacz mapę:
http://www.icppc.pl/antygmo/2010/06/zakazy-na-gmo-w-ue/. Zakazy uprawy ziemniaków Amflora wprowadziły dopiero 4 kraje.

Około 180 dużych regionów (województw) i około 4500 mniejszych regionów (powiaty, gminy, wsie) zadeklarowało się jako strefy wolne od GMO. Strefy te nie są respektowane przez Komisję Europejską. Celem powstawania takich stref jest wymuszenie na rządach zrewidowania swojej polityki i doprowadzenie do zakazu upraw GMO.

Sytuacja w Polsce
Już w latach 2004-2006 Polsce wszystkie Sejmiki Wojewódzkie zadeklarowały chęć tworzenia stref wolnych od GMO, podpisując odpowiednie dokumenty. Tym samym cała Polska ogłosiła się strefą wolną od GMO! http://www.icppc.pl/antygmo/strefy-wolne-od-gmo/

Stanowiska sejmików poparły dziesiątki powiatów, gmin i miast. Niestety decyzje podjęte przez lokalne samorządy i władze nie mają mocy prawnej. Mają jednak niezwykle duże znaczenie edukacyjne i lobbingowe. Dają mocny sygnał rządowi RP, Komisji Europejskiej, Parlamentowi Europejskiemu i innych krajom członkowskim, że Polacy nie chcą GMO!

Ta aktywna postawa samorządów, organizacji rolniczych i ekologicznych doprowadziła do podpisania w 2006 roku przez Rząd RP ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży nasion genetycznie zmodyfikowanych oraz wprowadzanie do polskiego rejestru roślin i nasion GMO.

Niestety po zmianie rządu nastapiły też zmiany priorytetów co doprowadziło ostatecznie do otworzenia Polski na uprawy GMO w 2013 roku (chodzi o dwie uprawy dopuszczone w UE: kukurydza MON810 i ziemniaki Amflora). W ustawie o nasiennictwie, którą Prezydent podpisał 22 grudnia 2012 roku i w rozporządzeniach zatwierdzonych 2 stycznia 2013 r. przez Radę Ministrów BRAK jest ZAKAZU SPRZEDAŻY genetycznie zmodyfikowanych nasion.

Takie dziurawe ustawodawstwo służy tylko międzynarodowym korporacjom, które coraz bardziej umacniają swoją pozycję w Polsce, bowiem Niemcy, Francja i inne kraje już wprowadziły zakazy upraw GMO.

To prawo doprowadzi do dalszego niszczenia polskiego rolnictwa, naturalnego środowiska i zdrowia Polaków – najważniejszych wartości, których odzyskanie będzie niemożliwe.

Jadwiga Łopata

Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC (International Coalition to Protect the Polish Countryside) 34-146 Stryszów 156 tel./fax. 33 8797114 e-mail: biuro@icppc.pl www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.wetodlagmo.pl

Jadwiga Łopata – inicjator i wiceprezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC, laureatka Nagrody Goldmana (Ekologiczny Nobel), nominowana członkini Międzynarodowej Organizacji Innowatorów Społecznych ASHOKA, przez 10 lat prezes Europejskiego Centrum Rolnictwa Ekologicznego i Turystyki – ECEAT-Poland, odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, właścicielka edukacyjnego gospodarstwa na bazie którego działa EKOCENTRUM ICPPC www.eko-cel.pl