Maj 12, 2014
Drukuj

Gnój – wielki dobrodziej

Chcesz zobaczyć – przeobrazić – konflikt? Zyskaj czas i „wyłącz” emocje. Konflikt niszczy lub rozwija. Jest jak gnój, śmierdzący „wielki dobrodziej”.

Zapach „poprawności politycznej” i pasty do podłóg przeraża. Ministerstwo – miejsce sporu ze sterylnie utrzymywanymi korytarzami. Nie ma nic gorszego. Poprawność narzucona „z góry”. Nikt nie wie przez kogo. Jest… Dlatego „mądrości” o konflikcie, wywołując wśród czytelników niesmak, odniesiemy do rozważań o gnoju. Spisał je w „Elementarzu dla chłopców wiejskich” (1859 r.), obok alfabetu, tabliczki mnożenia i prawd Bożych Aleksander A. Krajewski (1818/1819-1903). W elementarzu przeczytamy między innymi: „Pytanie: Czy gospodarz powinien dbać o gnój? (dop. na potrzeby naszych rozważań zastąpmy gnój – konfliktem) Odpowiedź: Najwięcej dbać powinien. Bo gnój (dop. konflikt) to wielki dobrodziej; Bez niego rola nie rodzi. Pytanie: A czy może być dobry gnój bez dobrej paszy? Odpowiedź: W żaden sposób być nie może. Jak z samej wody nie nawarzysz piwa, Tak z lichej paszy tłusty gnój nie bywa.”

Zostać dobrym gospodarzem. Podmiotem, a nie przedmiotem w rozważaniach o gnoju – konflikcie. Gospodarz to wartości, pokora, siła sprawcza i odpowiedzialność. Gnój – konflikt, to określona jakość lub słabość mająca wpływ na przyszłość. Można byłoby napisać, że tam gdzie jest dobry gospodarz tam i konflikt – gnój jest na właściwym poziomie. Wartość jednego wynika z drugiego. Gospodarz musi trwać i konflikt musi trwać. Za chwilę wydarzy się przyszłość. Bez śmierdzącego gnoju nie będzie przyszłości.

W dzisiejszej Polsce
Pytanie: Jak gospodarz powinien paść swój dobytek? Odpowiedź: Iżby z niego miał i gnój dobry i robotę sporą i pożytek wszelaki, i przychówku dosyć. Więc nie samą słomę i plewy bydełku dawać, ale siano albo koniczynę i wykę, ziemniaki albo inne warzywo. Gdzie karma w samych plewach, Tam chudzizna w chlewach.”

Jacy są gospodarze i gnój w dzisiejszej Polsce? Media, od lewa – przez środek – do prawa, i przykładowy obraz. „Trzy porządki myślenia o Polsce” według Czesława Bieleckiego, architekta i byłego kandydata na prezydenta Warszawy (Tygodnik Lisieckiego „Do Rzeczy”, nr 288829, s. 26). Pierwszy to syndrom obyczajów społecznych, które są postsowieckie, szczególnie widać to w administracji publicznej. Drugi wyznaczają zachowania homo polonicusa – prywata i lekceważenie dobra wspólnego. Trzeci porządek – myślenie państwowe po stronie rządzących i rządzonych jest niemal nieobecne. Skoro więc, gospodarz musi trwać i konflikt musi trwać, a bez gnoju (dop. konfliktu – sporu) nie ma przyszłości… to co nas czeka? Słaby gospodarz funduje nam emocje, karmę stanowiącą niemal same plewy. Efekt? „Chudzizna w chlewach”. Pole nie obrodzi. Zbóż będzie mało, wykarmić „bydełko” będzie trudno… Ale kogo to dziś obchodzi? Kto dziś prowadzi spór z gospodarzem? A o gnoju – konfliktach gadać nie wypada… bo i gdzie i z kim? Jeszcze specjalna komisja orzeknie – wyrok „polityczny”. Dyscyplinę da. „Pytanie: A czy może być dobry gnój bez dobrej paszy? Odpowiedź: W żaden sposób być nie może.”

Belka w gospodarstwie
„Pytanie: Czem się gospodarz najwięcej bogaci? Odpowiedź: Dobytkiem; bo gdzie wiele bydła, tam wiele gnoju, a gdzie wiele gnoju, tam i dobry plon, — Powiadają też starzy: Gdzie pełno w oborze, Tam pełno w komorze.” Polak, podobnie jak wielu mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, powierza swoją wolność i odpowiedzialność kontenerowi z Azji. Latając po kanałach pilotem telewizyjnym nakreśla nowe kierunki. Wybierając obrazy i strony w Sieci, na których współtworzenie nie ma wpływu. Jest jak plew. Ani z niego gospodarz nad Wisłą nie będzie, ani nie przyczyni się do powstania dobrego gnoju – konfliktu.

„Powinniśmy zapomnieć o iluzji, że kapitał nie ma narodowości. Ma.” – mówi Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” (28-29.09.2013 r.). – „Gdyby prezes Fiata chciał konstruować najtańsze samochody, całą produkcję powinien przenieść z Włoch do Polski. Zrobił inaczej, choć nie było to zgodne z interesem koncernu, lecz z interesem narodowym.” Pytany o politykę Obrána na Węgrzech względem zagranicznych inwestorów prezes Belka stwierdził między innymi „Nigdy nie powiedziałbym też, jak Obrán, że trzeba skończyć z kolonizacją kraju przez obcy kapitał. Przecież dzięki temu kapitałowi wyrwaliśmy się z zacofania. Wiadomo, że inwestorzy zagraniczni przyszli nie charytatywnie, ale po to, by zarobić, więc o co pretensje? Ale z drugiej strony, jak się da, to te banki trzeba „udomowić””. Prezes w wywiadzie podaje między innymi przykład polskiego inwestora – producenta, który dostał kosza od banku nie dlatego, że miał zły projekt, tylko dlatego, że zagraniczna centrala uznała, że tego sektora nie będzie kredytować. Efekt? Gnój – czyli konflikt. Czy etap „wyrwania z zacofania” za możliwość „przedsiębrania” w Polsce skończy się „udomowieniem”? Jak prezes NBP „udomowiłby” np. obcokrajowca – przedsiębiorcę rolnego, który dzierżawi na Pomorzu Zachodnim tysiące hektarów? Warto dodać, że polskie prawo pozwoli mu, po 2016 roku, zakupić grunty na własność. Jedyne co go łączy obecnie z Polską to: robotnik rolny (dop. zatrudnia średnio dwóch na 1000 ha), podatek w gminie i pobieranie dotacji z Unii Europejskiej. A reszta? Maszyny kupuje i serwisuje w swoim kraju, linie kredytowe ma w swoim kraju, paliwo kupuje za granicą (dop. to nie jest żart), a nieprzetworzone płody rolne wywozi z Polski… O co pretensje? Choćby o to, że polski gospodarz nie może się rozwijać. Choćby i o to, że jak się nie ma gospodarczego podejścia do życia, to się nie toczy potrzebnych wspólnocie sporów, a konflikty ubierane w emocje są bez znaczenia dla rozwoju i dla naszej przyszłości.

Jak więc rozwiązywać konflikty?
Nie obrażać, tylko przeobrażać.
Niech coś dzięki temu wyrośnie.
Z pożytkiem dla wszystkich.
Bez emocji. Powoli.
Następny konflikt będzie sporem.

Gnój to wielki dobrodziej

red.
fot. KPRWZ