Sierpień 6, 2014
Drukuj

ICPPC: LIST OTWARTY DO ROLNIKÓW – część I

Rolnicy, zrozumcie, że to co się dzieje w Polsce to DAWNO ZAPLANOWANA, CELOWA POLITYKA, której celem jest zniszczenie polskich rolników… „trzeba będzie usunąć około miliona polskich rolników z ziemi (!!!)”… to usłyszeliśmy w Brukseli już w 2001 roku. Od lat mówimy o tym ale Wy nas nie słuchacie. Powtarzamy TO CELOWA POLITYKA!
MOŻEMY WYGRAĆ TYLKO JEŚLI ZJEDNOCZYMY DZIAŁANIA WSZYSTKICH ROLNIKÓW i podejmiemy współpracę z konsumentami… omijając szerokim łukiem globalny rynek, korporacje i supermarkety.

Prosimy przeczytajcie poniższy fragment artykułu Juliana Rose (Anglik, który pokochał polską wieś) pt. „Bitwa o polską wieś” – to ważny fragment.

…Komunistom nie udało się podporządkować sobie małych polskich rolników chłopskich, a okres okupacji komunistycznej, pozostawił bogatą, ale też chaotyczną spuściznę około półtora miliona małych i średnich gospodarstw rodzinnych w Polsce.

Kiedy w listopadzie 2000 roku zostałem po raz pierwszy zaproszony do Polski przez Jadwigę Łopatę, założycielkę Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC), aby zostać jednym z dyrektorów tej nowo- założonej organizacji pozarządowej, kraj przygotowywał się lub raczej „był przygotowywany do” wejścia do Unii Europejskiej. Opinie były mocno podzielone w kwestii ewentualnych zalet takiego postępowania, a wśród głosów na nie znajdowali się rolnicy.

Uznałem, że jednym z naszych pierwszych zadań było ostrzeżenie Polaków przed tym, co oznaczało „wejście do Unii” dla populacji rolników, społeczności wiejskich i słynnej bioróżnorodności polskiej wsi. Pod patronatem urzędnika wyższego szczebla z Warszawy, mogliśmy z Jadwigą zabrać głos w Brukseli w trakcie spotkania z komisją odpowiedzialną za negocjowanie warunków przystąpienia Polski do Unii w zakresie rolnictwa. Okazało się, że był to złowieszczy przedsmak tego, co miało nadejść.

Pierwszą rzeczą, jaka nas uderzyła, było to, że pośród dwunastu członków komisji obecnych na sali, nikt nie był Polakiem. Wyjaśniłem członkom komitetu, że w Kraju, w którym 22% populacji zajmuje się rolnictwem, a większość to małe gospodarstwa, nie byłoby dobrym pomysłem wprowadzanie takiego samego reżimu, jaki został wprowadzony w Wielkiej Brytanii i innych krajach członkowskich, zgodnie z którym „restrukturyzacja” rolnictwa oznaczała wysiedlanie najlepszych rolników z ziemi i łączenie ich gospodarstw w monokulturowe przedsięwzięcia na dużą skalę zaprojektowane w taki sposób, aby dostarczały produkty dla drapieżnych sieci supermarketów. Zapadła grobowa cisza.

Przewodnicząca odchrząknęła, pochyliła się powoli do przodu, po czym powiedziała: „Wydaje mi się, że nie rozumie Pan istoty polityki Unii Europejskiej. Naszym celem jest zapewnienie, aby rolnicy mieli takie same zarobki, jak pracownicy umysłowi w miastach. Jedynym sposobem na uzyskanie tego jest restrukturyzacja i modernizacja starodawnych polskich gospodarstw tak, aby mogły konkurować z gospodarkami rolniczymi innych krajów i rynkiem globalnym. Aby to zrobić, trzeba będzie usunąć około miliona polskich rolników z ziemi (!!!) i zachęcić ich, aby podjęli pracę w miastach i przemyśle, która pozwoli im na poprawę ich sytuacji ekonomicznej. Pozostałe gospodarstwa staną się konkurencyjne w stosunku do swoich odpowiedników w Europie Zachodniej.”

Tak przedstawia się w fotograficznym skrócie cała tragiczna historia wyrachowanego doprowadzania do upadku rolnictwa europejskiego w przeciągu ostatnich trzech dekad. Zadaliśmy pytanie, jak przy bezrobociu na poziomie 20%, można zapewnić pracę dla kolejnego miliona rolników i ich rodzin pozostawionych na ulicach Warszawy? Nastała martwa cisza przerwana w końcu przez kobietę z Portugalii, która cicho powiedziała, że odkąd jej kraj wstąpił do Unii, sześćdziesiąt procent małych rolników opuściło już ziemię. Po czym dodała: „Unia Europejska po prostu nie interesuje się małymi i średnimi rolnikami.”…

Julian Rose, rolnik, aktywista, pisarz, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi