Październik 23, 2014
Drukuj

Idziemy przed Sąd. Przez arogancję i butę rządzących!

1604409_696794053704238_2081295996_nKażda władza deprawuje, władza absolutna deprawuje absolutnie – przekonywał wybitny chrześcijański liberał, żyjący w XIX w., Lord Acton. Władza zawsze będzie dążyła do tego, by się rozrastać, poszerzać zakres i intensywność swego oddziaływania. Bariery, jakie stawiają jej społeczny opór i ludzka natura, tam, gdzie mogą zostać złamane, zostają złamane. Bizantynizm władzy, jej głód zaszczytów, przywilejów, przyznawanego sobie prawa wyzyskiwania poddanych (choć władza może równie dobrze nazywać ich obywatelami), zdaje się nienasycona. Zjawiskom tym towarzyszy narastająca w miarę upływu czasu arogancja i buta.

Co nam w tej sytuacji pozostało?
Pozostał społeczny opór i modlitwa, np. słowami ks. Piotra Skargi :

„Wszechmogący wieczny Boże,
Wzbudź w nas szeroką i głęboką miłość ku braciom
I najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.”

Przed Sądem Rejonowym w Stargardzie Szczecińskim rozpoczęły się procesy rolników uczestniczących w lutowych (2014 r.) protestach na drodze krajowej nr. 10

Przypomnijmy, że zachodniopomorscy rolnicy niezadowoleni ze stanu realizacji zgłoszonych rok wcześniej postulatów oraz ustaleń podpisanych z ministrem rolnictwa, rozpoczęli w dniu 14 stycznia 2014r. czynną akcje protestacyjną przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim, a także okupację sali konferencyjnej w Oddziale Terenowym Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie. Protest został zgłoszony  przez legalnie działający związek zawodowy NSZZ RI „Solidarność”, na podstawie uchwały uprawnionego do tego organu, czyli Rady Wojewódzkiej. Jednak przez okres trwania protestu (14.01. – 11.02.2014r.) ani Prezes Agencji Nieruchomości Rolnych, ani władze resortu nie podjęły rozmów z protestującymi. Natomiast w czasie kiedy  w Szczecinie trwał protest, doszło do prowokacyjnych spotkań w Koszalinie, najpierw  Prezesa ANR z Zarządem Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, a następnie z wiceministra rolnictwa Z. Szalczyk z szerszą reprezentacją rolników.

Stało się tak mimo, że art. 59 ust. 1 Konstytucji RP stanowi: „Zapewnia się wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, organizacjach społeczno-zawodowych rolników oraz w organizacjach pracodawców.” Natomiast ust.2 tego samego art. mówi: „Związki zawodowe oraz pracodawcy i ich organizacje maja prawo do rokowań, w szczególności w celu rozwiązywania sporów zbiorowych, oraz do zawierania układów zbiorowych pracy i innych porozumień.” Dlaczego więc i na jakiej podstawie protestującym w Szczecinie rolnikom odmówiono prawa do rokowań?

Warto przypomnieć , że każdy minister obejmując urząd składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę: „Obejmując urząd ministra uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem.”

Czyżby uczestniczący nieprzerwanie od wielu lat w sprawowaniu władzy, politycy PSL uznali, że stoją ponad prawem?

Rozgoryczeni i poniżeni rolnicy, opuszczając w dniu 11.02.2014r Szczecin, postanowili przeprowadzić spontaniczną akcję na drodze krajowej nr. 10.  Ciągniki poruszały się zgodnie z przepisami ruchu drogowego pod kontrolą policji. W trakcie postoju kolumny ciągników na parkingu w miejscowości Wapnica (postój miał miejsce na prośbę policji), któryś ze zmarzniętych, sfrustrowanych rolników podpalił znalezione na poboczu opony, a inni zaczęli przechodzić po pasach. Niemal natychmiast pojawiły się odziały prewencji z bronią gładkolufową.

Gdyby w takim tempie władze resortu podjęłyby rokowania w Szczecinie, protest trwałby najwyżej kilka dni, a rolnicy spokojnie rozjechaliby się do domów.

Niezwłocznie po zakończeniu protestu, policja i prokuratura podjęły intensywne, zakrojone na szeroką skalę działania mające na celu ustalenie i ukaranie sprawców popełnionych wykroczeń. W dniu 14 października br. rozpoczął się kolejny akt – rozprawy sądowe. Zadbano o odpowiednią oprawę w postaci uzbrojonych po zęby oddziałów prewencji. Nasuwa się pytanie kto za to płaci? Odpowiedź wydaje się prosta – jak zwykle Pan Pani, społeczeństwo.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że potencjalne kary  za popełnione wykroczenia są o wiele niższe od tych przewidzianych w art. 212 §2 Kodeksu karnego.

Ryba psuje się od głowy.

W dniu 16 października 2014r. w Kołobrzegu mieliśmy do czynienia z kolejnym przejawem bizantynizmu i arogancji władzy, tym razem w wykonaniu Zarządu Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, wykorzystywanego często przez władze resortowe i wojewódzkie do paraliżowania rolniczych protestów.

Tym razem odmówiono grupie rolników, z mocy ustawy członkom Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, prawa uczestnictwa w konferencji na której omawiano między innymi płatności bezpośrednie po roku 2014 oraz propozycje ustawowe zmian w zakresie realizacji zadań przez ANR. W konferencji zapowiedział udział Prezes ANR Leszek Świętochowski, który nie jest stałym bywalcem woj. zachodniopomorskiego.

Władze ZIR zafundowały rolnikom żenujący spektakl na schodach hotelu New Skanpol (miejsce konferencji) w świetle kamer telewizyjnych z udziałem ochrony hotelowej oraz oddziałami prewencji policji w tle.

Było to równie bezmyślne co bezprawne. Po kilku godzinach utarczek słownych, widocznie dotarło to do władców izby, bo rolnicy zostali wpuszczeni na salę obrad. Jednak niesmak i zła opinia o środowisku poszła w eter.

Rzeczywistość serwowana przez obecnie rządzących Polską coraz bardziej przeraża.

Zwróćmy uwagę na mądrość płynącą ze słów modlitwy na wstępie tego tekstu. Nie może służyć uczciwie Ojczyźnie i społeczeństwu ten, kto na pierwszym planie stawia własne pożytki.

Jan Białkowski
KPRWZ

fot. KPRWZ