Listopad 4, 2014
Drukuj

Jaroszewska-Nowak: O co chodzi z tą sprzedażą bezpośrednią?

Wydawałoby się- prosta rzecz: od wieków rolnik żył z pracy swoich rąk wytwarzając żywność i sprzedając ją ludziom pracującym w innych zawodach. W tym zawierała się istota rolnictwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERACzym obecnie stało się rolnictwo? W skrócie można określić, że jest to produkcja surowca na potrzeby przemysłu spożywczego. Zmiana charakteru działalności rolniczej następowała stopniowo i była związana ze wzrostem powierzchni gospodarstw i zwiększeniem ich specjalizacji. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby jednocześnie rolnicy zadbali o kontrolę nad dalszymi etapami produkcji żywności. Niestety cała sfera przetwórstwa rolno-spożywczego została w większości przejęta przez korporacje. Przez te same korporacje, które kontrolują wytwarzanie środków do produkcji rolnej: nawozów, pestycydów, nasion i pasz.

Korporacja, jak wykazuje w swoim bestsellerze Joel Bakan (1), jest tworem patologicznym, który ma naturę psychopatyczną i jako taki stanowi zagrożenie dla jednostek, społeczeństw i świata. Kłamie, kradnie i zabija bez cienia skruchy, o ile tylko służy to interesom akcjonariuszy. Przestrzega prawa tylko wtedy, gdy koszty przestępstwa przewyższają płynące z niego korzyści. Społeczna odpowiedzialność korporacji jest niemożliwa – poza przypadkami, w których jest ona nieszczera.

W ręce takiego tworu została oddana produkcja żywności, czyli tego, co stanowi podstawę egzystencji każdego człowieka na ziemi.

Pogoń za zyskiem w korporacjach prowadzi do stale pogarszającej się jakości żywności, która zamiast odżywiać po prostu nas truje. Dostrzegli to już rządzący wprowadzając zakaz sprzedaży w szkołach „śmieciowego jedzenia” przyznając tym samym, że przynajmniej część produkowanej żywności nie nadaje się do spożycia.

Nie ma, więc nic dziwnego w tym, że niektórzy ludzie dostrzegając ujemne skutki zdrowotne spożywania przemysłowo produkowanej żywności, zaczęli szukać lepszego jedzenia tam, gdzie od wieków było ono wytwarzane.

Nadzieja wstąpiła też w rolników: oto w końcu ktoś docenia ich ciężką pracę i tradycję kulinarną przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Będzie można godnie żyć z pracy własnych rąk.

Rzeczywistość jednak okazała się brutalna. Korporacje wcześniej zadbały o to, aby tak lukratywny biznes jak produkcja żywności, nie wymknął im się z rąk. Lobbing na poziomie ustawodawczym spowodował uchwalenie szeregu aktów prawnych, które skutecznie zamknęły możliwości wytwarzania dobrego jedzenia przez zwykłego rolnika.

Oczywiście wszystko zrobiono pod pretekstem bezpieczeństwa żywności i dobra konsumenta. W ten sposób żywność od rolnika stała się nielegalna. Oczywiście można sprzedać buraki, jabłka czy marchewkę, ale jeśli się z nich wyciśnie sok, to staje się on towarem zakazanym.
Fakt braku możliwości sprzedaży własnych produktów był tak bulwersujący, że znalazł się wśród postulatów rolniczego protestu w 2012 r.

Jednocześnie oburzeni konsumenci wykazali własną inicjatywę tworząc petycję do rządu i organizując się w spółdzielnie poszukujące dobrego jedzenia u rolników.

Zbliżające się wybory i niezadowolenie obywateli zmusiły naszych wybrańców do podjęcia działań. W 2013 r. powołano podkomisję nadzwyczajną do spraw zmian legislacyjnych dotyczących sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych. Komisja pracuje już prawie dwa lata bez wyraźnych efektów.

Przewodnicząca podkomisji posłanka PO, Dorota Niedziela utrzymuje, że problemem jest kwestia opodatkowania. Wydaje się to dziwne, bo po pierwsze rolnicy podatki płacą (w formie zryczałtowanej), a po drugie – zastrzeżenia co do ułatwień w sprzedaży bezpośredniej zgłosiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a nie Ministerstwo Finansów…

Sprzedaż bezpośrednia leży w kompetencjach zarówno resortu rolnictwa (w odniesieniu do produktów pochodzenia zwierzęcego), jak i Ministerstwa Zdrowia (produkty pochodzenia roślinnego). Minister Rolnictwa już w 2006 r. wydał rozporządzenie o działalności lokalnej, marginalnej i ograniczonej (MLO), która pozwala na sprzedaż określonych ilości mleka surowego, śmietany, tuszek zajęczaków itp. Problemem jest jednak bardzo ograniczony katalog produktów (brak mleka zsiadłego, twarogów, jogurtów, kefirów, serów, wędlin, pasztetów) oraz to, że należy uzyskać pozytywną opinię powiatowego lekarza weterynarii, który określa czy spełnia się warunki sanitarne do prowadzenia działalności MLO. Nie muszę chyba wspominać, że warunki dla rolnika są takie same jak dla korporacji spożywczych produkujących na ogromną skalę.

Czy możemy się spodziewać istotnych zmian w obszarze produkcji żywności? Według mnie nie, dopóki odpowiednia liczba obywateli nie uzyska wystarczającej świadomości, aby zmian się domagać. Całkiem możliwe, że stanie się to w niezbyt odległej przyszłości, jeśli sprawdzą się przewidywania WHO o 75 proc. wzroście zachorowań na raka do roku 2030. Dopiero wtedy, gdy chorujemy lub choruje bliska nam osoba, zaczynamy zastanawiać się, co może być powodem choroby i co możemy zrobić, aby zachować zdrowie. Często jedzenie jest pierwszą rzeczą, którą staramy się ulepszyć. Prawo do dobrej jakości żywności to nasze podstawowe prawo i słuszny jest gniew społeczeństwa, gdy to prawo mu się odbiera.

Edyta Jaroszewska-Nowak

1. Joel Bakan, profesor prawa na University of British Columbia w Vancouver. Stypendysta Rhodesa i były asystent prezesa kanadyjskiego Sądu Najwyższego, Briana Dicksona, uznany międzynarodowy autorytet w dziedzinie prawa. Autor licznych publikacji na temat wpływu prawa na życie społeczne i gospodarcze oraz przetłumaczonej na ponad dwadzieścia języków książki Korporacja, która stała się międzynarodowym bestsellerem.

fot. KPRWZ