Styczeń 18, 2013
Drukuj

KOMENTARZ CHŁOPA, co nie wie, jak w mieście o polityce MÓWIĆ

Teraz każdy się wstydzi?

Pod takim tytułem w „Kurierze Szczecińskim” (18.01.13 r.) ukazał się artykuł red. Mirosława Kwiatkowskiego, w którym autor wykazał między innymi, że protestujący przez wiele tygodni w Szczecinie rolnicy nie podali konkretnych i rzeczowych przykładów na nagminne przejmowanie ziemi przez tzw. „słupy”. Autor wskazuje, iż to pod presją protestujących, bez wskazania zarzutów, podał się do dymisji dyrektor Oddziału Terenowego Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie. Mowa jest także o zaangażowaniu politycznym liderów protestu oraz nieczystych interesach ich, kryjącego się do niedawna w cieniu, mocodawcy. Mowa oczywiście o byłym ministrze rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka, p. Arturze Balazsu. (dop. polecamy artykuł w wersji tradycyjnej „Kuriera Szczecińskiego” z 18.01.13 r., jak do tej pory nie został on opublikowany na stronie 24kurier.pl).

Kto jest temu wszystkiemu winien? To proste. Wystarczy wysłuchać słów wypowiedzianych w Szczecinie przez Prezesa PSL-u Piechocińskiego, następnie wsłuchać się w słowa lidera zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego, dodać opinie dziennikarzy komentujących wydarzenia w podsumowaniu tygodnia TVP Szczecin (18.01.13 r.) i wszystko staje się jasne. Protest rolników jest polityczny… To polityczny spór Gawłowskiego oraz Platformy Obywatelskiej z panem Balazsem, byłym ministrem rolnictwa i jego „żołnierzy”. To jest walka o wpływy. Och, jaka radość nastała! Jak dobrze, że pojawił się Balazs. Tym, którzy na co dzień żyją w polskim amoku politycznym przywrócił sens do życia. Jest! Inspirator! Panowie rolnicy czas zakończyć ten cyrk! Koniec! Odkryliśmy wasze karty. Wszystko gra, to nadal jest folwark! „My” i „oni”, nie „za czymś”, tylko „przeciw czemuś”. A wasze oświadczenie, że były minister nie jest zaangażowany w protest, to tylko zwykła zasłona dymna. W końcu każdy w tym towarzystwie się zna i wie kto jest od kogo… Nie ważne o co chodzi, ważne kto jest z kim i kogo popiera. Choćby na http://arturbalazs.pl/popieraja-mnie . Jak więc wytłumaczyć zaangażowanie dwóch tysięcy rolników w szczeciński protest?

Drodzy państwo, czas leci… W Szczecinie zostały już tylko traktory. Protest ma wymiar ogólnopolski, wpływa na zmianę polskiego prawa, partie polityczne od lewej do prawej przedkładają propozycje zmian ustawowych. To tylko drobny wycinek tego co stało się w stolicy regionu, którego mieszkańcy nie odkryli jeszcze swoich możliwości. O elitach Szczecina trudno, w tym miejscu, wspominać. Pojawia się tylko wielki żal… Tak więc, czy popierający protestujących z zachodniopomorskiego rolnicy z innych regionów i ze świata (dop. środowisko kilkuset osób protestujących przeciw GMO m.in. z USA, Wielkiej Brytanii) to również ludzie pana Balasza? No tak… A może jesteśmy związani z jakąś partią polityczną i tylko „dla kamuflażu” na naszej stronie www informacje z Radia Maryja i Gazety Wyborczej publikujemy obok siebie?

Rozumiemy, że każdy musi racjonalnie wytłumaczyć sobie to co dzieje się wokół niego. Najlepiej znaleźć sobie wroga zewnętrznego i poczuć się bitym. Skoro więc nasza obecność na ulicach Szczecina, dzień i noc, jest protestem politycznym, to niech tak będzie. Niech wasz „medialno-polityczno-administracyjny” świat, w którym żyjecie będzie stabilny. I tak my chłopi stojący na mrozie, od 5 grudnia 2012 r., deklarujemy wam swoją bezmyślność i przepraszamy, że nieświadomie wprowadzaliśmy w błąd opinię publiczną. W końcu prawdziwą „wojnę” prowadzą wielcy tego regionu. Pewnie Radna Miasta Szczecin Pani Jacyna-Witt miała rację. Jesteśmy opłacani przez jedną ze stron sporu. Płacą nam w tej swojej „politycznej wojnie” za niszczenie ulic Szczecina, stanie przy koksowniku na Szczerbcowej, utrudnianie życia kierowcom na krajowych drogach… Dobrze, że mocodawcy dowożą nam systematycznie opał i jedzenie… No przecież wystarczy spojrzeć na nasze „durne twarze”, żeby zrozumieć, że bez was nie możemy samodzielnie myśleć. Jak łatwo nas zmanipulować. Tylko dlaczego w ostatnich latach Szczecin znalazł się na samym dnie, a za naszą sprawą w ciągu kilku tygodni stał się najważniejszym miejscem na rolniczej mapie Polski? Może stało się tak za sprawą umiejętności współpracy, szukania kompromisu? Nie, to nie może być takie proste. Przecież wystarczy mieć tylko kilkadziesiąt traktorów i sprawa załatwiona. Szkoda, że nie wynajęto nas jak upadała szczecińska gospodarka morska…

Podsumowując. Informujemy, że przygotowujemy się do kolejnego etapu rozmów ze stroną rządową. Nie kończymy naszego protestu. W naszej sprawie cennym jest głos zarówno wiceministra Stanisława Gawłowskiego, jak i byłego ministra Artura Balazsa pod warunkiem, że dotyczy przyszłości polskiej polityki rolnej. Zwróćcie uwagę na nasze postulaty i zgłaszane problemy. Odnieście się do nich. Rozmawiajcie z nami. Oczekujcie od służb państwowych oraz mediów rzetelnej pracy.

18.01.2013 r.