Luty 11, 2015
Drukuj

Prezydent Komorowski NIE ROZUMIE co się dzieje z rolnikami

Zdecydowanie nie miał racji kandydat na prezydenta RP Andrzej Duda, twierdząc w trakcie swojej sobotniej konwencji wyborczej, że prezydent Bronisław Komorowski ogranicza się w sprawach rolników do Dożynek w Spale.

prezydentJak dalece teza ta jest niesprawiedliwa, mogliśmy się przekonać między innymi we wtorkowy wieczór (10.02.2015 r). Prezydent był gościem Polsat News. Wypowiadając się na temat rolniczych protestów, stwierdził, że „… ci, którzy protestują i domagają się jakichś rozwiązań ekstra, powinni mieć świadomość tego, czy ich oczekiwania są do spełnienia czy nie”.

Zaznaczył także , że „…realiami, które wyznaczają obszar istotny dla rolnictwa, są nie tylko przepisy państwa polskiego, ale także przepisy UE…”.

Stwierdził również, iż cyt.: „Oczekiwanie dzisiaj korekty systemu dopłat do rolnictwa w sytuacji, gdy te warunki zostały wynegocjowane jeszcze przez rząd Leszka Millera na początku lat dwutysięcznych i potem przez rząd PiS też nie były kwestionowane, oczekiwanie, że raptem dzisiaj wynegocjowane zostaną dofinansowania polskiego rolnictwa, wydają się trochę motywowane w oderwaniu od realiów”.

To prawda, że znaczna część społeczeństwa zachowuje się tak jakby była dotknięta amnezją, ale my mamy dobrą pamięć. Przed przystąpieniem do UE mówiono nam, że zrównanie dopłat dla polskich rolników nastąpi najpóźniej w 2013r., to koalicja PO PSL zgodziła się na utrzymanie nierównych dopłat w perspektywie finansowej 2014- 2020. Jakie więc „raptem” i „dzisiaj”.

Słusznie pan prezydent zauważa, że realiami, które wyznaczają obszar istotny dla rolnictwa są przepisy państwa polskiego oraz przepisy UE.

Podstawowym aktem prawnym w państwie polskim jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej – na straży której stoi pan prezydent. Dlaczego więc nie reaguje na nieprzestrzeganie art. 23., stanowiącego, iż podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne.

Czy to jest jakieś rozwiązanie ekstra, nie do spełnienia?

Jakimi argumentami kierował się podpisując w 2011 roku nowelizację ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, która rozpoczęła masowy przepływ ziemi w ręce kapitału obcego i spekulacyjnego, mimo prośby NSZZ RI „Solidarność” o jej niepodpisywanie? Przecież żadne przepisy UE do tego nie obligowały, wręcz przeciwnie, obowiązuje moratorium na sprzedaż ziemi obcokrajowcom.

Pan Andrzej Duda zagrożenia związane z wykupem ziemi zrozumiał po kilku kontaktach ze środowiskiem rolniczym cyt.: „Dziś polska ziemia wymaga ochrony, to jest nie tylko interes polskich rolników to także interes polskiego państwa, bo nie ma szanowni państwo straszniejszej sytuacji niż moment w którym jakiś naród budzi się rano i nie jest już we własnym państwie, bo państwo, które nie jest jego własnością nie jest jego państwem”.

Obawiamy się, że pan prezydent Bronisław Komorowski problemu tego nie identyfikuje po pięciu latach urzędowania.

W dniu 6 lutego br. pan prezydent podpisał kontrowersyjną nowelizację ustawy o GMO, która poprzez zmianę definicji uwolnienia GMO umożliwia produkcję zmodyfikowanej żywności i pasz. Od tego momentu uwolnieniem nie jest sprowadzanie nasion genetycznie modyfikowanych na cele żywnościowe oraz paszowe. W związku z tym można wprowadzać do Polski tony nasion genetycznie modyfikowanych w celu produkcji żywności i pasz.

Ledwie prezydent podpisał jedną nowelizację , a już na uchwalenie czeka następna nowelizacja zawierająca regulacje umożliwiające prowadzenie upraw transgenicznych, co w polskich warunkach jest jednoznaczne z przyznaniem prawa do biologicznego skażenia terytorium Polski o niespotykanej dotychczas skali.

Jakie te działania mogą mieć skutki gospodarcze i społeczne?

Zdaniem ekologa prof. Ludwika Tomiałojcia – w całym zamieszaniu o GMO sprawa oddziaływania roślin modyfikowanych na zdrowie jest drugoplanowa. Koncernom chodzi przede wszystkim o to, żeby zmonopolizować handel ziarnem. To jest idea wyeliminowania drobnych rolników (paru miliardów ludzi na naszej planecie) przez grupę wielkich kontraktatorów, którzy w całości będą kupować ziarno od wielkich koncernów.

W przypadku państwa polskiego oznaczać to może likwidację następnych setek tysięcy miejsc pracy, pozbawienie polskiej żywności cech, które stanowią o jej konkurencyjności na rynkach światowych (polska zdrowa żywność) oraz oczywiście pogorszenie stanu zdrowia społeczeństwa.

Rozumieją to obcokrajowcy którzy śledzą nasze protesty, o czym świadczą liczne listy z poparciem.

Czy rozumie to prezydent naszego państwa?

KPRWZ, 11.02.2015 r.

Foto: prezydent.pl