Październik 23, 2014
Drukuj

Sawicki obraża nie po raz pierwszy! Nie ma to, jak pomocna dłoń Izby

Izba… „bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije”

Polska Agencja Prasowa (22.10.14 r.) donosi, że przedstawiciele związków branżowych na spotkaniu z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim przedstawili problemy z jakimi obecnie borykają się rolnicy. Poinformować miał o tym prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz. Jak ocenił, informuje PAP, widać było wolę współpracy. Szmulewicz podkreślił, że w spotkaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób reprezentujących różne branże w rolnictwie, bo rosyjskie embargo dotyka nie tylko sadowników, ale także pozostałe rynki rolne. Wśród uczestników byli przedstawiciele producentów zbóż, trzody chlewnej, mleka czy chmielu. Byli też szefowie agencji rolnych i związków rolniczych.

„Na spotkaniu wyjaśniliśmy sobie sytuację, widać było wolę współpracy by rozwiązać problemy – zaznaczył Szmulewicz. Przyznał jednak, że nie było konkretnych uzgodnień.” – informuje PAP.

W środę, 22.10.2014 r. o aktywności Izby Rolniczej, tym razem zachodniopomorskiej, poinformował dziennik „Fakt”. Miało być dostojnie, merytorycznie, jednym słowem pięknie. Niestety obrady zakłóciła „grupa” rolników. Koniecznym było zaangażowanie hotelowej ochrony i oddziału prewencji. „Sami swoi” byli na sali, a „grupa pyrzycka” (i nie tylko) na schodach. Sprawa do wieczora została wyjaśniona i można było się spokojnie napić. Za Izbowe i sponsorskie pieniądze, jak donosi gazeta… Jak powiedział „Faktowi” wiceprezes Izby Rolniczej Lech Bany: „- Nie chcieliśmy ich wpuścić, bo poprzednim razem wyzwali w niewybredny sposób panią minister i teraz mamy kłopot z zaproszeniem prelegentów na nasze zjazdy.” Prezesowi Banemu polecamy nagranie z protestu w Koszalinie, tak dla przypomnienia oprawy wizyty pani minister Szalczyk (film, 14.02.2014 r.). I jeszcze na zakończenie „zmarnowali nasz czas” (film, 14.02.2014 r.).

Polecamy Wiktorowi Szmulewiczowi, prezesowi Krajowej Rady Izb Rolniczych poniższy fragment filmu i cytat: „bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije”. Izbowcom ze zjazdu w Kołobrzegu też polecamy i nam wszystkim.

Minister od „frajerów”, ale nie od rolników

Chcieliśmy kupić ministrowi Sawickiemu bilet do teatru. Teatru Współczesnego w Szczecinie. W niedzielę 26.10.2014 r. grają tam „Dzień Świra”. Niestety nie było wolnych miejsc. Teatr polecamy, poznaliśmy go w trakcie protestów.

Sawicki gani rolników poszkodowanych przez rosyjskie embargo. Nazywa ich „frajerami”. Arogancja ludzi władzy spod znaku rządzącej koalicji PO-PSL jest powszechnie znana, ale są momenty, w których przekroczone są nawet te wątłe granice, które pozostały. W wywiadzie udzielonym serwisowi mpolska24.pl, szef resortu rolnictwa zapytany o poszkodowanych przez rosyjskie embargo polskich rolników, którzy byli zmuszeni do sprzedaży jabłek za bezcen, stwierdził: „Są frajerami. Ja szanuję biznesmenów, a nie frajerów. Jeśli zaproponowaliśmy już w połowie sierpnia instrument wycofania z rynku, w którym za jabłka proponujemy 27 groszy, a frajerzy wiozą jabłka na przetwórstwo po 12-14 groszy – ich wybór. Wolny kraj, demokracja.”

Wypowiedź ministra nie tylko świadczy o jego arogancji, obrazuje również jego sposób postrzegania miejsca i roli rolnictwa w gospodarce narodowej. Odbiega on zdecydowanie od myśli Wincentego Witosa do którego w miarę potrzeb odwołuje się PSL.

Minister zapomina, że rolnictwo to nie jest biznes – to jest sposób na życie. Trudno bowiem uznać za biznesmena rolnika, którego sytuacja ekonomiczna bardziej zależy od wielkości dopłat niż od wiedzy, pracowitości i zaawansowania technologicznego prowadzonej produkcji.

Odsyłamy pana ministra do naszej „Karty gospodarstw rodzinnych”, znajdzie tam kilka fundamentalnych prawd, które mogą pomóc zrozumieć dlaczego rolnicy wolą odstawić do przetwórstwa jabłka po 12-14 groszy, niż poddać je utylizacji za 27 groszy, a także czym jest dla rolnika ziemia i dlaczego nie godzi się na jej bezmyślną wyprzedaż. Być może pomogą one także przypomnieć o roli jaką państwo powinno pełnić w organizacji życia gospodarczego swoich obywateli.

Niestety nie jest to pierwsza bulwersująca wypowiedź tego polityka. Pierwsi arogancji pana Sawickiego mogli doświadczyć zachodniopomorscy rolnicy, którzy od ponad dwóch lat próbują powstrzymać masową i niekontrolowaną wyprzedaż polskiej ziemi (co potwierdziła kontrola NIK) będącą efektem wejścia w życie ustawy z dnia 16 września 2011 r. Uchwalenie tej ustawy pan Sawicki i inni politycy PSL uznają za swój ogromny sukces.

W dniu 26.02.2014 r., w programie III Polskiego Radia, w audycji „Za a nawet przeciw” (czas: 44:00) , Marek Sawicki oskarżył NSZZ RI „Solidarność” o wciąganie „nieświadomych rolników” w obronę interesów dużych dzierżawców, którzy nie chcą udostępnić 30 proc. dzierżawionych gruntów na powiększenie kilkunastu, kilkudziesięciu hektarowych rodzinnych gospodarstw chłopskich. Stwierdził również, że warto upublicznić, ile i na jakich warunkach dzierżawią z Agencji Nieruchomości Rolnych protestujący rolnicy w zachodniopomorskim. Z podobnymi zarzutami w tym samym dniu w TV Republika (26.02.2014 r.) wystąpił wicepremier Piechociński, o czym pisaliśmy w innych tekstach. 

Cóż… widocznie taką linię przyjęła ich partia. Czy była to linia słuszna?

Ogłoszony dwa dni później raport NIK całkowicie potwierdził nasze zarzuty dotyczące procesu sprzedaży przez Agencję Nieruchomości Rolnych, ziemi z Zasobu WRSP.

Niech Sawicki zastanowi się co robi…

Nie mamy nic przeciw opublikowaniu ile i na jakich warunkach dzierżawią rolnicy protestujący w Zachodniopomorskiem. Jednocześnie zwracamy uwagę, że zgodnie z art. 212 § 1 Kodeksu karnego „Kto pomawia inną osobę grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.” Natomiast § 2 tego samego artykułu precyzuje, „Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

KPRWZ